First Minute - fakty i mity
Jak co roku, w pełni ruszyła przedsprzedaż wczasów na Lato 2012. Jak zwykle o tej porze roku pojawiają się dylematy dotyczący wcześniejszych rezerwacji. W zamieszczonym artykule postaram się rozwiać kilka wątpliwości i mitów dotyczących zimowej przedsprzedaży.
Co roku możemy zaobserwować sytuację coraz wcześniejszej możliwości rezerwowania wakacyjnych wyjazdów. Przynosi to widoczny skutek, gdyż tacy organizatorzy jak Ecco Holiday, a zwłaszcza Rainbow Tours mogą pochwalić się dobrymi wynikami sprzedaży, a jako pierwsze umożliwiły taką możliwość i wydały swoje letnie katalogi.
Biura co roku starają się coraz głośniej nagłaśniać swoje akcje promocyjne, dotyczy to również telewizji. Proponowane ceny i rabaty mają przyciągnąć wszystkich tych, którzy chcą zyskać rezerwując swój wyjazd wcześniej.
Czy jednak faktycznie zyskują?
Tu pojawia się tyle samo zwolenników co przeciwników. Faktem jest, że proponowane ceny są niższe od tych zamieszczonych w katalogach, jednak wszyscy zajmujący się okrągły rok sprzedażą wczasów wiedzą, że podawane w cennikach ceny nigdy nie widnieją na umowach klientów, gdyż wszystkie sprzedawane imprezy objęte są jakąś promocją.
Kupowanie wakacji przed sezonem z teoretycznego punktu widzenia ma sens, jeśli zaproponowana cena miałaby gwarancję swojej najniższej ceny, często jednak kupioną w styczniu wycieczkę można kupić w trakcie sezonu taniej. Tu niestety nie da się przewidzieć polityki danego organizatora, a na kształt ceny w poszczególnym okresach składa się bardzo wiele czynników. Można tu wymienić chociażby wahania kursów walut, słabej sprzedaży konkretnych obiektów na które dany organizator ma sporo zakontraktowanych pokoi, a także duża ilość wolnych miejsc w samolotach.
Organizatorzy, by ustrzec się przed niezadowolonymi klientami, którzy kupując wcześniej sporo przepłacają, oferują z roku na rok coraz lepsze ceny w przedpremierowej sprzedaży. Dotyczy to wszystkich kierunków, a sporą część obiektów można kupić w cenach zbliżonych do letnich ofert last minute.
Jak uczy doświadczenie, absolutnym wskazaniem do wczesnej rezerwacji są obiekty z wysokiej półki, luksusowe hotele, których dostępność bardzo często kończy się wraz z końcem zimy. W dodatku ich ceny są zwykle stałe, nie występują w ofertach last minute. Rezerwując je wcześniej mamy też większą pewność, że w przypadku overbookingu (sprzedania większej ilości miejsc, niż jest w stanie pomieścić hotel) to my zostaniemy w pierwszej kolejności zakwaterowani.
Oferty typu First Minute na pewno nie są dla osób nie mogących do końca zaplanować terminu swoich wakacji. Anulacja rezerwacji wiąże się z dość poważnymi kosztami (w zależności od okresu do złożenia rezygnacji do rozpoczęcia wyjazdu), a dodatkowe ubezpieczenie od kosztów rezygnacji zawsze podbija cenę wycieczki. Dodatkowo ubezpieczenie KR (koszty rezygnacji) obejmuje tylko szczególne przyczyny anulowania swojego wyjazdu, jak śmierć bliskiej rodziny czy hospitalizacja.
Kolejną grupą osób są klienci nastawienie na podróżowanie po kosztach biura podróży związe z rezygnacjami bądź niemożnością zapełnienia miejsc w samolotach i hotelach. Wtedy też często opłacone z góry kontrakty na liczbę pokoji powodują pojawianie się ofert za śmiesznie niskie pieniądze i pozwalają na wakacje w popularnych miejscach klientom z mniej zasobnymi portfelami mogącymi się spakować z dnia na dzień.
Jaki interes mają sami organizatorzy w przedsezonowych promocjach?
Wcześniejsza sprzedaż miejsc to możliwość wybadania potrzeb konsumentów na konkretny produkt. Wtedy też przed samym sezonem biura często kontraktują większe kontyngenty w konkretnych hotelach, a także dostawiają kolejne samoloty na konkretne destynacje. Organizatorzy zmniejszają tym samym ryzyko pozostania z wolnymi miejscami w swoich samolotach w trakcie sezonu. Po drugie to świetna okazja to wczesnego zyskania kapitału, którym biuro może obracać w martwym sezonie. Co więksi przedpłacają hotele oraz przewoźników negocjując tym samym niższe ceny i zarabiając finalnie więcej.



